W życiu są bowiem takie wydarzenia, przy wspominaniu których człowiek wstydzi się jak skurwysyn.
Pamiętam jak dziś, gdy spędzałam wakacje u babci i było słychać gwizd lokomotywy przed przejazdem kolejowym, wtedy biegło się na złamanie karku, by pomachać motorniczym. Największa radość była wtedy, gdy pan w pociągowej dj-ejce odmachał.
Zawsze istnieje jakaś względność układu: ja byłam szczęśliwa, ale oni zawsze mogli myśleć, że uciekłam z zamkniętej wioski: rezerwatu dzikich ludzi, gdzie nie odmienia się czasowników, myje w rzece i nosi gacie ze skóry schwytanych drapieżników (a obecnie słucha Kalwi&Remi na Sony Ericssonie K750i).
Summa summarum: nie wszystko do tej pory wyszło ok, ale przynajmniej nie skończyłam w Wyżej Szkole Robienia Hałasu.
środa, 11 maja 2016
środa, 4 maja 2016
bielizna
Dzisiaj ktoś mnie w bardzo brutalny sposób uświadomił, że piosenka Chłopcy zespołu Myslovitz wcale nie leci tak jak mi się od dawna wydawało.
Może i mnie to nie zdziwiło, bo przecież w gruncie rzeczy brzmiało to beznadziejnie w mojej wersji, ale zastanawiam się w ostateczności nad jednym:
Nie wiem co jest gorsze, czy to że przez tyle lat myślałam że jest to poprawna wersja czy to,
że chłopcy dyskutowali o amerykańskich filmach, a nie o amerykańskich slipach.
Może i mnie to nie zdziwiło, bo przecież w gruncie rzeczy brzmiało to beznadziejnie w mojej wersji, ale zastanawiam się w ostateczności nad jednym:
Nie wiem co jest gorsze, czy to że przez tyle lat myślałam że jest to poprawna wersja czy to,
że chłopcy dyskutowali o amerykańskich filmach, a nie o amerykańskich slipach.
Etykiety:
gimbaza umysłowa,
heheszki,
nieznośna lekkość bitu
niedziela, 24 kwietnia 2016
Rozmowa telefoniczna
Bardzo lubię telefoniczne rozmowy ze swoim tatą, bo wiem, że to będzie rzeczowa, merytoryczna rozmowa o remontach: materiałach budowlanych i metodach montażu, o życiu małych zwierząt domowych i polityce. Pomiędzy tematami głównymi zwykle wymieniane są nowe rekordy w rozmowach z rodziną, co ostatnio przeczytał oraz o tym co w trawie piszczy.
Jednak dzisiejszego dnia rozmowa nie rozpoczęła się jak zwykle, co przetrąciło nasz układ konwersacji i jak zawsze zdziwiło:
- Córciu, mam takie hasło w krzyżówce: Dział księgowy na uczelni wyższej? Na 8 liter, zaczyna się na KW
- Kwestura?
- Kwestura, tak, tak, sprawdzałem tylko.
Do końca nie wiem kto właściwie sprawdzał, i kto, i co było sprawdzane, ale mam nadzieję, że tym razem padre wygra tą nagrodę w krzyżowce.
Jednak dzisiejszego dnia rozmowa nie rozpoczęła się jak zwykle, co przetrąciło nasz układ konwersacji i jak zawsze zdziwiło:
- Córciu, mam takie hasło w krzyżówce: Dział księgowy na uczelni wyższej? Na 8 liter, zaczyna się na KW
- Kwestura?
- Kwestura, tak, tak, sprawdzałem tylko.
Do końca nie wiem kto właściwie sprawdzał, i kto, i co było sprawdzane, ale mam nadzieję, że tym razem padre wygra tą nagrodę w krzyżowce.
środa, 27 maja 2015
panoramiczne
A co jeśli za kilka bądź kilkanaście lat, w krzyżówkach, zamiast "sprowadził Krzyżaków do Polski" będziemy odnajdywać: "masakrował lewaków w 2015"?
niedziela, 17 maja 2015
spowiedź
W życiu każdego człowieka są dni, które chciałoby się w całości przespać, bowiem smutek jest jak parowóz bez przyczepy - na długo zapada w pamięć. Z pośród moich długich snów jeden szczególnie mnie zadziwił, a przez to i zaciekawił.
W moim śnie pojawił się Agent Cooper, z twarzy którego można było odczytać napięcie i chęć podzielenia się jakąś informacją. Nie została pokazana mi żadna odznaka, nie została mi zdradzona żadna tajemnica ze śledztwa. To co usłyszałam, było nieoczekiwane jak wjechanie rowerem w żywopłot:
Od zawsze byłem za JOW-ami.
a potem nastał spokój.
W moim śnie pojawił się Agent Cooper, z twarzy którego można było odczytać napięcie i chęć podzielenia się jakąś informacją. Nie została pokazana mi żadna odznaka, nie została mi zdradzona żadna tajemnica ze śledztwa. To co usłyszałam, było nieoczekiwane jak wjechanie rowerem w żywopłot:
Od zawsze byłem za JOW-ami.
a potem nastał spokój.
wtorek, 14 kwietnia 2015
być poetą, być poetą
Będąc na święta w swoim domu rodzinnym w szufladzie swojego biurka odnalazłam nieduży notatnik. Notatnik ten zwykle nazywało się w czasach podstawówki pamiętnikiem: wpisywało się w nim wierszyki, aby druga osoba czytając to za kilka lat pomyślała o nas ciepło. Każdy wiersz miał być napisany ładnie, bez błędów ortograficznych i z widocznym nagłówkiem, a dodatkowo należało zagiąć róg strony i napisać na nim sekret.
Do moich ulubionych wierszyków należały te, że ktoś się wpisuje w środku, albo że ktoś siedzi na krokodylu nad brzegiem Nilu albo, że róże są piękne. Choć zwykle w tych literackich tworzywach zachwalane były kwiaty - a w tym niezapominajki: Lubisz kwiaty? Chcę być niezapominajką.
Myślę, że ja wtedy - będąc tym samym człowiekiem, co teraz napisałabym inny wiersz:
Lubisz placki? Chcę być ziemniaczanym.
Do moich ulubionych wierszyków należały te, że ktoś się wpisuje w środku, albo że ktoś siedzi na krokodylu nad brzegiem Nilu albo, że róże są piękne. Choć zwykle w tych literackich tworzywach zachwalane były kwiaty - a w tym niezapominajki: Lubisz kwiaty? Chcę być niezapominajką.
Myślę, że ja wtedy - będąc tym samym człowiekiem, co teraz napisałabym inny wiersz:
Lubisz placki? Chcę być ziemniaczanym.
środa, 8 kwietnia 2015
ballada o nagłym skurczu
W moim życiu miało miejsce wiele historii, które do końca życia - dla co niektórych i mnie samej- pozostaną niezrozumiałe. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Taka historia wydarzyła się pewnej letniej nocy, gdy wszystkie cool-elo-ziomki łoiły browar w plenerze, a mój brat oszukiwał przeznaczenie, i nie pił - a w dodatku wyszukiwał informacji o tym, co zrobić, by lepiej się wyspać. W jego ręce wpadł artykuł pisany żółtymi literami który zapewniał, że większy relaks zapewni budzik o trzeciej w nocy, klawo.
Gdy wszyscy normalni ludzie śpią, to ja wstawałam wyłączać ten cholerny alarm, bo niestety dźwięk budził wszystkich w domu - tylko nie mojego brata. Nowinka nauki okazała się być skuteczna, brat chodził bardziej wyspany, ja za to otrzymałam nowe imię: Wyłącz to.
Jednego dnia jednak nastąpił przełom. Po wyłączeniu budzika, zamiast zasnąć jak to zwykle bywa to ja położyłam się i zaczęłam myśleć nad światem. W tamtym momencie, z nagłością Zygmunta Chajzera z Wizirem, nadszedł skurcz nogi. Dzięki budzikowi nastawionemu przez brata nie przespałam tego skurczu, przez co jestem mu do dzisiejszego dnia wdzięczna.
Kto wie co by się działo ze mną, gdybym jednak ten skurcz przespała. Może nie byłabym tym samym człowiekiem co teraz?
Taka historia wydarzyła się pewnej letniej nocy, gdy wszystkie cool-elo-ziomki łoiły browar w plenerze, a mój brat oszukiwał przeznaczenie, i nie pił - a w dodatku wyszukiwał informacji o tym, co zrobić, by lepiej się wyspać. W jego ręce wpadł artykuł pisany żółtymi literami który zapewniał, że większy relaks zapewni budzik o trzeciej w nocy, klawo.
Gdy wszyscy normalni ludzie śpią, to ja wstawałam wyłączać ten cholerny alarm, bo niestety dźwięk budził wszystkich w domu - tylko nie mojego brata. Nowinka nauki okazała się być skuteczna, brat chodził bardziej wyspany, ja za to otrzymałam nowe imię: Wyłącz to.
Jednego dnia jednak nastąpił przełom. Po wyłączeniu budzika, zamiast zasnąć jak to zwykle bywa to ja położyłam się i zaczęłam myśleć nad światem. W tamtym momencie, z nagłością Zygmunta Chajzera z Wizirem, nadszedł skurcz nogi. Dzięki budzikowi nastawionemu przez brata nie przespałam tego skurczu, przez co jestem mu do dzisiejszego dnia wdzięczna.
Kto wie co by się działo ze mną, gdybym jednak ten skurcz przespała. Może nie byłabym tym samym człowiekiem co teraz?
Etykiety:
Szycie z czapy,
takbyło.jpg,
trudne sprawy
czwartek, 26 marca 2015
Sennik [2]
Janusz Laskowski w jednej ze swoich porywających serce piosenek śpiewał, że miał sen, piękny sen - ja natomiast miałam tylko sen, który jak zwykle mnie zadziwił.
W moim śnie (wciąż nie Warszawa) opiekowałam się jamnikami Davida Hasselhoffa, a w radiu leciała Beata Kozidrak. W momencie słów: nie obiecam Ci, że lepszy będzie świat zadzwonił budzik.
Beata miała rację: nic nie obiecała, świat wcale nie jest lepszy, budzik natomiast jest bezduszny.
W moim śnie (wciąż nie Warszawa) opiekowałam się jamnikami Davida Hasselhoffa, a w radiu leciała Beata Kozidrak. W momencie słów: nie obiecam Ci, że lepszy będzie świat zadzwonił budzik.
Beata miała rację: nic nie obiecała, świat wcale nie jest lepszy, budzik natomiast jest bezduszny.
poniedziałek, 23 marca 2015
Opowieść o tym jak przegrałam życie [7]
Jako, że życie wcale nie jest takie piękne jak w książkach Paula Coelho, to po obronie pracy dyplomowej dopadło mnie smutne życie bezrobotnego magistra, któremu już nikt nie uwierzy, że 1990 rok był 10 lat temu. Zima minęła, a na horyzoncie widać było rażący pulsujący blask, a nikt oprócz mnie nie wiedział co to - a to był pośredniak.
Jako że zmiana mojego bezrobotnego trybu życia po obronie magistra nastąpiła tak prędko, że do tej pory nie potrafię dojść do siebie (bo moja kondycja daje każdemu poczucie bezpieczeństwa), to dodatkowo przy okazji wizyty w pośredniaku wydarzyła się historia, którą każdy doświadczony człowiek nazywałby historią życia, natomiast u mnie to nie było nic innego jak następny odcinek telenoweli życia.
Wracając z urzędu z nadzieją na jakąkolwiek wypłatę moje ukojone nerwy i myśli zostały poturbowane i zepchnięte na dalszy plan przez bandytę z dzikiego zachodu (w wieku poprodukcyjnym), kradzieja kobiecych serc, którego werbalna bajera zahaczała o krokwie domu Papy Smurfa. W momencie pytania o numer telefonu w mojej głowie zabrzmiały słowa Zenka Martyniuka, że spadająca gwiazda spełnia sny, gdy z owego snu wyrwał mnie swój własny głos, który o wiele bardziej zaskoczył mnie niż mojego rozmówcę:
- Nie - powiedziałam.
W mojej wyobraźni nawet nie zdążyłam napisać scenariusza przyszłego życia, przez chwilę nawet zastanawiałam się nad słusznością swojej decyzji, ale zdrowy rozsądek wygrał - przecież zawsze mógł kibicować Arce, Legii, albo co najgorsze - ŁKSowi.
Cóż, w dalszym ciągu pozostają mi marzenia o Volkswagenie Golfie II, o polonezie Borewicza lub o rolniku do wzięcia z Ursusem trzydziestką.
Jako że zmiana mojego bezrobotnego trybu życia po obronie magistra nastąpiła tak prędko, że do tej pory nie potrafię dojść do siebie (bo moja kondycja daje każdemu poczucie bezpieczeństwa), to dodatkowo przy okazji wizyty w pośredniaku wydarzyła się historia, którą każdy doświadczony człowiek nazywałby historią życia, natomiast u mnie to nie było nic innego jak następny odcinek telenoweli życia.
Wracając z urzędu z nadzieją na jakąkolwiek wypłatę moje ukojone nerwy i myśli zostały poturbowane i zepchnięte na dalszy plan przez bandytę z dzikiego zachodu (w wieku poprodukcyjnym), kradzieja kobiecych serc, którego werbalna bajera zahaczała o krokwie domu Papy Smurfa. W momencie pytania o numer telefonu w mojej głowie zabrzmiały słowa Zenka Martyniuka, że spadająca gwiazda spełnia sny, gdy z owego snu wyrwał mnie swój własny głos, który o wiele bardziej zaskoczył mnie niż mojego rozmówcę:
- Nie - powiedziałam.
W mojej wyobraźni nawet nie zdążyłam napisać scenariusza przyszłego życia, przez chwilę nawet zastanawiałam się nad słusznością swojej decyzji, ale zdrowy rozsądek wygrał - przecież zawsze mógł kibicować Arce, Legii, albo co najgorsze - ŁKSowi.
Cóż, w dalszym ciągu pozostają mi marzenia o Volkswagenie Golfie II, o polonezie Borewicza lub o rolniku do wzięcia z Ursusem trzydziestką.
niedziela, 8 marca 2015
Dzień kobiet
W to święto kobiety otrzymują życzenia, obdarowywane są kwiatami, dostają czekoladki...
ale nigdy chipsy :<
ale nigdy chipsy :<
środa, 18 lutego 2015
piątek, 13 lutego 2015
dobry bit
Jako, że w czwartek wypadły pierwsze w tym roku moje urodziny to końcówkę tygodnia z automatu można uznać za nieszczególną. W piątek trzynastego nie było żadnego czarnego kota, ale i tak nie wypada go traktować jako udany dzień. No i sobota: Walentynki, dzień jak każdy inny spędzony zostanie pewnie tak samo jak w zeszłym roku. A w razie gdyby było inaczej - muzycznie polecam (jak zwykle) Krzysztofa Krawczyka, który jako polski Elvis zna się na sercu jak mało kto.
Na dobry wstęp, by zwrócić całą uwagę powita sokoły, potem ukoi skołatane nerwy i zapyta jak minął dzień. A w końcu obieca,
(i słowa dotrzyma) że pójdzie na bal i zatańczy ostatni taniec, by ostatecznie zabrać w rejs parostatkiem od Las Vegas po Krym. Natomiast nigdy nie przyzna się, że skasował kilka bryk, no i że tego nie żałuje. A gdyby jeszcze było mało to pozostaje składanka kolęd dołączona parę lat temu do jakiegoś czasopisma.
Oczywiście można w ten dzień stworzyć playlistę składającą się z utworów Celine Dion, Whitney Houston, Stinga, Eltona Johna, Seal'a czy Eweliny Flinty i Jeden Osiem L. Ja osobiście rekomenduję jednak dj set Vrila (Boiler Room).
Na dobry wstęp, by zwrócić całą uwagę powita sokoły, potem ukoi skołatane nerwy i zapyta jak minął dzień. A w końcu obieca,
(i słowa dotrzyma) że pójdzie na bal i zatańczy ostatni taniec, by ostatecznie zabrać w rejs parostatkiem od Las Vegas po Krym. Natomiast nigdy nie przyzna się, że skasował kilka bryk, no i że tego nie żałuje. A gdyby jeszcze było mało to pozostaje składanka kolęd dołączona parę lat temu do jakiegoś czasopisma.
Oczywiście można w ten dzień stworzyć playlistę składającą się z utworów Celine Dion, Whitney Houston, Stinga, Eltona Johna, Seal'a czy Eweliny Flinty i Jeden Osiem L. Ja osobiście rekomenduję jednak dj set Vrila (Boiler Room).
sobota, 31 stycznia 2015
Łódzki Widzew
Niestety, po skończeniu pisania pracy magisterskiej moje życie stało się z automatu puste, straciłam wszelkie chęci do życia. Obrona magisterki wcale nie pomogła w tym stanie rzeczy, zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo w mojej głowie. Zaczęłam szukać nowego celu w życiu, a nadmiar czasu nie pomaga wcale. Sprzątając szufladę z dokumentami odnalazłam vlepkę.
Odnalezienie naklejki spowodowało wielkie zmiany w moim postrzeganiu świata. Moim nowym celem w życiu jest zostanie prawilnym kibicem RTS: dlatego w moim sercu widzewska miłość, duma i nadzieja, no i w ogóle najlepszy w Polsce jest.
Do moich głównych aktywności będzie należało: jebanie łksu, no i wzmacnianie głosu do pieśni patriotycznych.W razie nudy to zdrowa napierdalanka hoolsów innych klubów, ale najpierw poczytam z kim kto ma kosę czy zgodę albo układ.
Ale póki co: jutro kupuję ortaliony, kominiarkę i białe skarpetki.
No i wiecie: łobuziara kocha najmocniej :>
Odnalezienie naklejki spowodowało wielkie zmiany w moim postrzeganiu świata. Moim nowym celem w życiu jest zostanie prawilnym kibicem RTS: dlatego w moim sercu widzewska miłość, duma i nadzieja, no i w ogóle najlepszy w Polsce jest.
Do moich głównych aktywności będzie należało: jebanie łksu, no i wzmacnianie głosu do pieśni patriotycznych.W razie nudy to zdrowa napierdalanka hoolsów innych klubów, ale najpierw poczytam z kim kto ma kosę czy zgodę albo układ.
Ale póki co: jutro kupuję ortaliony, kominiarkę i białe skarpetki.
No i wiecie: łobuziara kocha najmocniej :>
wtorek, 9 grudnia 2014
Sennik
słowa kluczowe: sen katastroficzny, nietoperz, rower
W mojej głowie odegrał się dzisiaj niesamowicie niepokojący spektakl, którego nie wymyśliłby żaden scenarzysta o najbardziej wybujałej wyobraźni. Żeby nie było zbyt kolorowo, z całego snu zapamiętałam mały fragment, ale nic straconego - był pełen grozy i bardzo straszny.
Śniło mi się, że jestem w krainie, gdzie kruki zawracają, myślałam tak, bo czarne stworzenia krążyły nad blokiem. Niestety, tymi stworzeniami nie były ptaki, a nietoperze. Poruszały się w pozycji niewidzialnego roweru, jeden po drugim, i wydawało się, że ich trajektoria lotu nie ulegnie większej zmianie.
Gdy tylko zamknęłam oczy na krótką chwilę to nietoperze ruszyły prosto na balkon mojego mieszkania i uderzyły wprost w ścianę, na której zostały drobne czerwone plamki.
Sen nie był za bardzo rzeczywisty: wszystkie trzy sztuki tych ssaków siedziały na posadce i wokół ich główek latały małe gwiazdki.
Żaden sennik nie potrafi mi pomóc, a w głowie ciągle mam pytanie: Co może znaczyć ten sen?
niedziela, 7 grudnia 2014
piątek, 5 grudnia 2014
stare
Może to już było, może nie - nie wiem
Czy ktoś jeszcze widzi podobieństwo pomiędzy Tardar Sauce (Grumpy Cat), a Nick'iem Offerman'em (Ron Swanson)?
Czy ktoś jeszcze widzi podobieństwo pomiędzy Tardar Sauce (Grumpy Cat), a Nick'iem Offerman'em (Ron Swanson)?
czwartek, 4 grudnia 2014
nigdy nie słuchałam reggae
Pamiętam te dni, kiedy nie chciałam iść do szkoły, a że wiadomo, że paluszek i główka to szkolna wymówka to bez stresu mówiłam do mamy:
- Mamo, boli mnie głowa.
Jako że godzina była wczesna to i wiadomo co było celem takich słów, dlatego też zwykle dostawałam odpowiedź:
- I dupy połowa. Wstawaj do szkoły!
W zrozumieniu sensu tych słów nie pomogło nic, a najstarsi polscy reggaemani słowami, że dupa boli rankiem wprowadzili tylko dodatkowy zamęt, bo jak powszechnie wiadomo: kto słucha reggae ten rucha kolegę.
Ale dziś już wiem: moja mama od zawsze była mistrzem ulicznego rymu i królową diss'ów.
- Mamo, boli mnie głowa.
Jako że godzina była wczesna to i wiadomo co było celem takich słów, dlatego też zwykle dostawałam odpowiedź:
- I dupy połowa. Wstawaj do szkoły!
W zrozumieniu sensu tych słów nie pomogło nic, a najstarsi polscy reggaemani słowami, że dupa boli rankiem wprowadzili tylko dodatkowy zamęt, bo jak powszechnie wiadomo: kto słucha reggae ten rucha kolegę.
Ale dziś już wiem: moja mama od zawsze była mistrzem ulicznego rymu i królową diss'ów.
Piosenka o praniu
Dzisiaj, gdy ściągałam suche pranie z grzejnika w mojej głowie zabrzmiała melodia, a z ust wypłynęły oto takie słowa:
Ale to już wyschło i nie wyschnie więcej,
I choć tyle się suszyło to ja stale
wciąż mówiłam "susz się więcej"
Ale to już wyschło, wyschło gdzieś beze mnie
i choć tyle dni suszyłam to zostało
z tego tylko suche pranie.
Prawdziwy Hasselhoff to nawet bez kimona jest prawdziwym artystą.
Ale to już wyschło i nie wyschnie więcej,
I choć tyle się suszyło to ja stale
wciąż mówiłam "susz się więcej"
Ale to już wyschło, wyschło gdzieś beze mnie
i choć tyle dni suszyłam to zostało
z tego tylko suche pranie.
Prawdziwy Hasselhoff to nawet bez kimona jest prawdziwym artystą.
zGADywanka muzyczna
wtorek, 2 grudnia 2014
Świętego [2]
Drogi Święty Mikołaju,
nie pisałam do Ciebie od lat, nie znaczy to jednak, że o Tobie nie pamiętałam. Nie jestem wcale zła o brak Koparko - Spycharki Białoruś, pługu do odśnieżania i piaskarki. Rozumiem, że mogłeś nie zdążyć ich dostarczyć, bo miałeś wiele dzieci do odwiedzenia, a nie masz wspólnika w interesach.
Jak co roku byłam bardzo grzecznym dzieckiem: nie sprałam nikogo na kwaśne jabłko, nie wybiłam sobie zębów, ani nie goniłam koni po betonie, no i nie było o mnie głośno.
Jako, że mój dobytek nie powiększył się ani o pustą szklankę, ani nawet o pomarańczę to pozwoliłam sobie napisać listę prezentów, które chciałabym dostać:
- ostatni grosz
- aparaturę co ma tysiąc wat
- nową kurtkę ratownika albo kimono (co by zrobić karierę)
- najszybszy skuter w mieście
- czkawkę
- coś do picia
Bardzo bardzo proszę przynieś mi to, bo naprawdę byłam grzeczna, a tylko grzeczne dzieci dostają prezenty - tak mówiła mi mama, a mama przecież nie kłamie, a do 6 grudnia jeszcze trochę czasu.
Ja
nie pisałam do Ciebie od lat, nie znaczy to jednak, że o Tobie nie pamiętałam. Nie jestem wcale zła o brak Koparko - Spycharki Białoruś, pługu do odśnieżania i piaskarki. Rozumiem, że mogłeś nie zdążyć ich dostarczyć, bo miałeś wiele dzieci do odwiedzenia, a nie masz wspólnika w interesach.
Jak co roku byłam bardzo grzecznym dzieckiem: nie sprałam nikogo na kwaśne jabłko, nie wybiłam sobie zębów, ani nie goniłam koni po betonie, no i nie było o mnie głośno.
Jako, że mój dobytek nie powiększył się ani o pustą szklankę, ani nawet o pomarańczę to pozwoliłam sobie napisać listę prezentów, które chciałabym dostać:
- ostatni grosz
- aparaturę co ma tysiąc wat
- nową kurtkę ratownika albo kimono (co by zrobić karierę)
- najszybszy skuter w mieście
- czkawkę
- coś do picia
Bardzo bardzo proszę przynieś mi to, bo naprawdę byłam grzeczna, a tylko grzeczne dzieci dostają prezenty - tak mówiła mi mama, a mama przecież nie kłamie, a do 6 grudnia jeszcze trochę czasu.
Ja
Subskrybuj:
Posty (Atom)




